melmothia (melmothia) wrote,
melmothia
melmothia

  • Mood:

MK #5 i trochę o wszystkim i niczym

        Zabrałam się ponownie za Harry’ego Pottera. Tak, nie wiem, o czym pisać, oprócz mema nie mam pomysłu na zapełnienie tej notatki. Nie jestem jakoś szczególnie zmęczona, ale i tak mi się nic nie chce. Wstawanie rano mi nie służy.

efektywne wykorzystanie czasu

        Też tak chcę.

        Jutro też do pracy – muszę odrobić poprzedni piątek, kiedy byłam na zajęciach. Jako że codziennie jestem w bibliotece, to ze wszystkich stron kuszą mnie książki do wypożyczenia. Padło na Pottera, bo potrzebowałam czegoś lekkiego i wciągającego, tak dla odmiany po Vonnegucie. A, właśnie. Miałam czytać Matkę noc, ale wydanie tego tytułu było brzydkie i poplamione, więc na razie wzięłam Slapstick albo nigdy więcej samotności! Teraz zaś jestem w trakcie Więźnia Azkabanu (Komnatę ominęłam, bo niedawno widziałam po raz enty film i już bym nie dała rady bez ziewania przez to przebrnąć). Zaraz zacznę bełkotać o wszystkim i niczym (jeszcze bardziej niż teraz), więc może bezpieczniej będzie, jeśli przejdę do notki. Jako że nie tylko niedziela jest wolna, ale też poniedziałek! (*_*), może uda mi się w najbliższe dni jeszcze coś wysmarować.

 

5. Książka, której nigdy więcej nie przeczytam.

 

        Hm. Sporo jest książek, za które nie mam ochoty brać się ponownie, ale różnie się dzieje i nawet jeśli teraz powiem, że nigdy, przenigdy i pod żadną groźbą nie przeczytam ponownie „Lalki”, to jednak w przypadku lektur wolałabym powstrzymać się przed takimi postanowieniami, bo lektury to jednak rzecz, do której się wraca. Czasami.

 

        Chociaż i tak nikt mnie  nie zmusi do przeczytania tego jeszcze raz.

 

        Brrrr.

 

         Książką, której już raczej nie przeczytam, jest Narrenturm Sapkowskiego. Już prędzej sięgnę po jakąś popularnonaukową książkę historyczną o Śląsku niż ten utwór. Dawno temu przypomniałam sobie, że ją czytałam. Po czym przeraziłam się tym, że oprócz imienia bohatera nie potrafiłam przypomnieć sobie absolutnie niczego innego. Z twórczością Sapkowskiego w ogóle mam problemy, bo takiego Wiedźmina przeczytałam wszystkie tomy, a pamiętam tylko jedną smutną scenę z elfem jakimś tam i Ciri (gópia zboczona pamięć, też nie miała czego zapamiętywać – to pewnie przez tę książeczkę z pornograficznymi obrazkami dla impotentów; rany, ta scena naprawdę była żałosna). Za to jestem w stanie wskazać różnice w klimatach tych tytułów (husycka była nieco weselsza, Wiedźmin tak smęcił, że aż żałość brała). Cóż, przeczytałam jedno, przeczytałam dwa tomy drugiego (bo Bożych bojowników też), przeczytałam opowiadania i w sumie te ostatnie były z tego wszystkiego najlepsze. Nie sięgam więcej po Sapkowskiego – jeśli zapomnienie jego powieści ma mi zająć mniej czasu niż jej przeczytanie, to nie widzę sensu.
Tags: sapkowski, vonnegut
Subscribe

  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 6 comments